Szpilówkowe widoki
Czasem człowiek ma ochotę spojrzeć na wszystko z góry, a skoro z góry, to chyba najlepiej z wieży widokowej, czyż nie? 😉 Idąc tym tropem postanowiliśmy odwiedzić jedną z wież, na której do tej pory nie stanęły nasze stopy. W tym celu udaliśmy się do Iwkowej, wsi położonej w powiecie brzeskim, na Pogórzu Wiśnickim, nad którą wznosi się Pasmo Szpilówki, a na jego drugim co do wysokości szczycie (od którego nazwę wzięło całe pasmo) dumnie prezentuje się 34,2 metrowa wieża widokowa. To najwyższa wieża w tej okolicy i jedna z najwyższych w Polsce. Oczywiście nie może równać się wielkością ze Sky Walk w Świeradowie Zdroju (65 m wysokości plus zjeżdżalnia), czy też wieżą w Krynicy Zdroju (ponad 49 m), ale jest za to zdecydowanie wyższa od chociażby znacznie bardziej popularnych wież na Radziejowej, czy Mogielicy i jest od nich zdecydowanie bardziej dostępna, bo trasa jest krótka, łatwa i przyjemna.

Ruszamy więc do Iwkowej. Są tacy co twierdzą, że najciekawszym momentem tej podróży jest pokonanie samochodem prowadzącej do niej bardzo krętej drogi. O gustach się nie dyskutuje, więc pozostawiam te upodobania bez słowa komentarza. Tym razem nie poświęciliśmy czasu na poznawanie miejscowości, bo bardzo byliśmy spragnieni wieży, ale Iwkowa wydaje się miejscem, które warto odwiedzić. W końcu to wieś z długą historią, która pojawia się już w czternastowiecznych dokumentach, jako wieś królewska, a więc nie byle jaka. Podobno warto skosztować lokalnych przysmaków – tradycyjnych wędlin czy też susorek iwkowskich (śliwek, jabłek i gruszek podsuszanych i podwędzanych tradycyjnymi metodami). Jest też z pewnością świetną bazą wypadową do wędrówek. Leży przecież na trasie zielonego szlaku z Rajbrotu do Czchowa oraz czarnego z Lipnicy Murowanej do Rajbrotu, a także na Śliwkowym Szlaku biegnącym przez Gminy Czchów, Gnojnik, Iwkowa, Łososina Dolna i Gródek nad Dunajcem, Lipnica Murowana oraz Laskowa, którego motywem przewodnim jest śliwka, będąca symbolem tradycji i kultury mieszkańców tych okolic. Zaciekawił mnie ten Śliwkowy Szlak, więc z pewnością kiedyś tu wrócę, a póki co wracamy do drogi na wieżę.

Trzeba przyznać Gminie Iwkowa, że zadbała o dostępność wieży dla turystów. Samochód zostawiamy na parkingu D przy szkole i Orliku w Iwkowej, niedaleko kościoła. To jeden z dziewięciu parkingów w okolicy, z którego można rozpocząć różne (krótsze i dłuższe) warianty szlaku na wieżę. Dokładną rozpiskę parkingów i wariantów można znaleźć na stronie internetowej Gminy Iwkowa (https://iwkowa.pl/files/pliki/news/2019/04/12/mapa.jpg).


Spacer rozpoczynamy spod kościoła. Na tabliczce ze szlakiem znajdujemy informację, że od celu wędrówki dzieli nas 3,3 km, a pokonanie tego odcinka zajmie nam niewiele ponad godzinę. Aura przypomina przedwiośnie, a nie koniec stycznia. Błękitne niebo, słoneczko, aż chce się iść. Wędrujemy najpierw asfaltem, koło kościoła, później szlak skręca i prowadzi nas w bramę cmentarną. Trochę zaskoczeni sprawdzamy, czy na pewno tędy trzeba iść, ale tak, idziemy przez cmentarz. Wychodzimy złą bramą, bo musimy iść przez pole wzdłuż cmentarnego ogrodzenia, po czym docieramy do wygodnej drogi, która prowadziła przez inną bramę cmentarza. Droga prowadzi delikatnie pod górę. Z czasem asfalt zmienia się w gruntową drogę, miejscami pokrytą warstwą lodu, a miejscami błotem. Raczki zdecydowanie ułatwiają marsz. Ich ostre ząbki, wbijając się w lód, wydają charakterystyczny dźwięk, który z każdym krokiem coraz bardziej kojarzy mi się z chrupaniem. I nie wiem już sama, czy to to ten dźwięk obudził uśpione głęboko w mojej myśli skojarzenie, czy też organizm przebywający na świeżym, chłodnym powietrzu zaczyna marzyć o dodatkowej dawce energii pochodzącej z pysznej mlecznej czekolady, ale w mojej głowie coraz głośniej zaczyna wybrzmiewać slogan z reklamy Wedla “Chrup, chrup, pycha, pycha” i coraz bardziej zaczyna chcieć mi się jeść. Na szczęście na tej krótkiej trasie jest kilka miejsc, gdzie można spocząć na chwilę i zregenerować siły.

Po niecałej godzinie docieramy do wieży. Korzystając z okazji, że nikt za nami nie idzie, a z wieży właśnie zeszłam grupa turystów, od razu udajemy się na górę. W miarę pokonywania kolejnych stopni i pięter zaczyna pojawiać się wiatr, który na szczycie wieje już całkiem mocno. Wspinaczka może trochę zmęczyć, w końcu to ponad 34 metry, ale warto, bo widoki pięknie. W dole rozciąga się panorama obejmująca obszary od Magury Małastowskiej, przez Beskid Sądecki z Jaworzyną Krynicką i Radziejową, cały Beskid Wyspowy, aż po Babią Górę w Beskidzie Żywieckim. Przy dobrej widoczności zobaczymy również Kraków, Brzesko i Tarnów. Długo można tak stać i zachwycać się, jednak wiatr mocno daje się nam we znaki, więc trzeba przerwać podziwianie tego przygotowanego przez naturę spektaklu i ruszać w dół.



Obecną wieżę wybudowano niedawno, bo w 2018 r. Jednak nie jest ona pierwszą wieżą w tym miejscu. W 1950 r. stanęła tutaj drewniana wieża triangulacyjna, służąca do pomiarów geodezyjnych. Chociaż nie było łatwo dostać się na jej szczyt, bo trzeba było pokonać 4 piętra, na które prowadziły pięciometrowe drabiny, to zaczęła również pełnić funkcję nieoficjalnego punktu widokowego. Niestety nadgryziona zębem czasu zawaliła się. Jednak pamięć o jej istnieniu i tęsknota za utraconymi widokami stały się bodźcem do budowy obecnej wieży.

Nasyceni widokami, zajmujemy miejsce na ławeczkach w wiacie i regenerujemy siły, po czym ruszamy w drogę powrotną. Tuż obok wieży mijamy malutką ziemiankę, która przypomina o jednym z epizodów w wielowiekowej historii Iwkowej. W latach 60-tych (XX w.) funkcjonowała tutaj baza wojsk radzieckich, której istnienie owiane było aurą tajemniczości. Najpierw na terenach Wzgórza Bukowca, Szpilówki i Piekarskiej Góry przeprowadzone zostały pomiary, jednak nikt nie chciał zdradzić mieszkańcom ich celu. Jakiś czas później właściciele lasów na Szpilówce zostali powiadomieni, że obszar o powierzchni 4 hektarów został przejęty na cele wojskowe i objęty zakazem wejścia. Potem pojawiły się lekkie samochody terenowe oznakowane czerwoną gwiazdą oraz sierpem skrzyżowanym z młotem i na terenie wokół ówczesnej wieży zaczęto budować bazę wojskową. Postawiono również metalowy maszt, na którym zostały zamontowane anteny radiowe i radiolokacyjne. Od tej chwili mieszkańcom większej części Iwkowej zaczął towarzyszyć donośny dźwięk agregatów prądotwórczych zasilających te urządzenia. Zyskali również nowych sąsiadów, prawdopodobnie około 20, których część mieszkała w pobliżu wieży, a część na skraju wsi. Do dźwięku i do nowych sąsiadów mieszkańcy przyzwyczaili się, jednak ciekawość, co tak naprawdę dzieje się na szczycie Szpilówki, bardzo pobudzała wyobraźnię. Mówiono o wyrzutniach rakiet, o budowie schronów przeciwatomowych, a także (zapewne na fali euforii po locie Gagarina) o budowie platformy startowej dla statków kosmicznych. Podobno ogłoszono nawet zapisy chętnych na lot w kosmos, oczywiście z zapewnieniem pierwszeństwa dla mieszkańców Iwkowej. Jednak rzeczywistość jak zwykle w takich przypadkach bywa, była zdecydowanie bardziej prozaiczna. Wszystko wskazuje na to, że Szpilówka stała się po prostu elementem sieci łączności. W 1966 r. żołnierze radzieccy opuścili bazę, jednak powrócili od niej jeszcze raz, na krótko, w 1968 r. w związku z inwazją wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Dziś pozostałością po tej historii jest mała ziemianka, odtworzona na wzór ówczesnej, pełniącej schronienie dla wartowników oraz miejsce przechowywania radiostacji.
