-
W Krainie Ducha Gór
Sudeckie zbocza spokojnym krokiem przemierza starszy pan w stroju myśliwego. Zamiast strzelby trzyma w ręku kostur, o który opiera swoje stare ciało. Wiatr rozwiewa jego długie, siwe włosy i równie długą, białą brodę. Dogląda lasów, opiekuje się zwierzętami, sprawdza czy nikt, ani nic nie zakłóca spokoju przyrody. Jeżeli spotkacie go na szlaku przywitajcie go uprzejmie i bądźcie dla niego mili. Wprawdzie zwykle jest łagodny i nie robi nikomu krzywdy, ale potrafi pokazać groźne oblicze. Jeżeli ktoś jest arogancki lub nie przestrzega praw obowiązujących w jego domu i niszczy przyrodę to potrafi sprowadzić gwałtowną burzę z piorunami i ukarać śmiałka. Może też skusić do wejścia w Błędne Skały i uniemożliwić znalezienie…
-
Szpilówkowe widoki
Czasem człowiek ma ochotę spojrzeć na wszystko z góry, a skoro z góry, to chyba najlepiej z wieży widokowej, czyż nie? 😉 Idąc tym tropem postanowiliśmy odwiedzić jedną z wież, na której do tej pory nie stanęły nasze stopy. W tym celu udaliśmy się do Iwkowej, wsi położonej w powiecie brzeskim, na Pogórzu Wiśnickim, nad którą wznosi się Pasmo Szpilówki, a na jego drugim co do wysokości szczycie (od którego nazwę wzięło całe pasmo) dumnie prezentuje się 34,2 metrowa wieża widokowa. To najwyższa wieża w tej okolicy i jedna z najwyższych w Polsce. Oczywiście nie może równać się wielkością ze Sky Walk w Świeradowie Zdroju (65 m wysokości plus zjeżdżalnia),…
-
Caminowe miasteczka
Ciemne okulary osłaniają moje oczy przed ogromną ilością światła, patrzę na skąpane słońcem ulice, palmy, fontanny. Czuję błogość, kiedy ciepłe promienie słońca delikatnie pieszczą każdy milimetr mojej twarzy. Siedzę na ławeczce, chłonę upał, wytwarzam gigantyczne ilości witaminy D i cieszę się tym, że siedzę wygodnie i nic nie muszę. Zaraz, zaraz, to nie ta bajka. Wprawdzie jesteśmy w Hiszpanii, ale z punku widzenia przeciętnego Polaka, tej mniej typowej. Jest tutaj zdecydowanie mniej słońca i zdecydowanie więcej deszczu, niż w naszych skojarzeniach z Hiszpanią. Temperatura również znacznie odbiega od tej z południa kraju. Zacznę więc tę opowieść jeszcze raz. Nie ma palm, ale zamykam oczy, a słońce delikatnie pieści moją twarz.…
-
Szlakiem muszli i strzałki
Zabieram Was ze sobą w długą podróż. Z jednej strony będzie to klasyczny trekking, 12 dni z plecakiem, wędrowanie od schroniska do schroniska, po górach, lasach i asfalcie. Z drugiej strony będzie to wędrówka niezwykła, bo po drodze, którą od ponad tysiąca lat przemierzają tysiące stóp. Wędrówka po tej zaskakującej części Hiszpanii, w której bywa zimno i pada deszcz, a czasem nawet śnieg. Wędrówka szlakiem, po którym prowadzić będzie nas żółta muszla i żółta strzałka. Jesteście gotowi? To raz, dwa, trzy zamykamy oczy i lecimy do Oviedo, aby wyruszyć w podróż szlakiem muszli i strzałki, czyli Camino Primitivo. Najpierw jednak kilka słów wyjaśnienia, czyli o co chodzi z tym całym…
-
Cztery oblicza krakowskiego Libanu
Słońce leniwie przegląda się w tafli wody. Drzewa szumią, ptaki świergoczą, a żaby rechoczą tworząc niesamowitą melodię. Od czasu do czasu tę sielankę przerywa dziwny metaliczny dźwięk oraz rodząca się z każdym krokiem chęć odkrycia jego źródła. Trzeba ostrożnie stawiać kroki, bo miejscami teren jest podmokły i porośnięty szuwarem. Cisza i spokój, zakłócane jedynie przez głosy spacerowiczów, których z roku na rok jest coraz więcej. Jednak tłumów tu raczej nie spotkamy, bo o miejscu tym prawie każdy słyszał, ale nie każdy wie, jak tu trafić. Z całą pewnością można zatopić się zieleni i zapomnieć, że znajduje się w środku dużego miasta. Krakowski Liban. Miejsce owiane aurą grozy i tajemniczości z…
-
Karmel, kruk i diabeł, czyli wizyta w Dolinie Eliaszówki
Kto lubi karmel łapka w górę! Ooo las rąk. No bo jak tu nie lubić karmelu. Głęboka słodycz, czasem przełamana słoną nutą, kremowa konsystencja, smak czule pieszczący kubeczki smakowe, poczucie szczęścia wywołane wybuchem endorfin, dopaminy i serotoniny pobudzonej sporą dawka cukru… Czujecie to? Ślinka cieknie? No to czas poskromić pobudzoną cukrem wyobraźnię, bo nie o ten karmel mi chodzi. Skojarzenie numer dwa – znacznie mniej popularne, ale jednak prawdziwe. Karmel – góra w północnym Izraelu, nad Morzem Śródziemnym, 546 m wysokości. To też nie ten Karmel, który mam na myśli, ale tym razem jesteśmy znacznie bliżej rozwiązania zagadki. Karmel, podobno niezwykle piękna góra (nie byłam, więc nie mogę potwierdzić, ale…
-
Pamiętaj człowiecze na śmierć
Piątkowe popołudnie, wiosna coraz śmielej wkraczająca na krakowskie ulice, chociaż zima jeszcze chwilami upomina się o swoje prawa, promienie słońca przebijające się przez kolorowe szkła witraży Wyspiańskiego i dodające jeszcze większego uroku kwiatom pnącym się po ponad kilkusetletnich ścianach kościoła franciszkanów, płynące ku niebu modlitwy oraz rosnące zniecierpliwienie turystów czekających na zakończenie nabożeństwa, aby móc swobodnie kontemplować dzieła mistrzów Wyspiańskiego i Mehoffera – w tę atmosferę wdziera się nagle niepokojący dźwięk drewnianych lasek wystukujących miarowy rytm na posadzce świątyni towarzyszący procesji zakapturzonych postaci w czarnych powłóczystych szatach. Twarze skrywają się za wysokimi szpiczastymi kapturami, z wyciętymi otworami na usta i oczy, a dłonie dzierżą w ręku laski. Procesja udaje się…
-
Polski Greenwich czyli Meridianum Cracoviensis
Co łączy Kraków z Greenwich oraz hiszpańską wyspą El Hierro w archipelagu Wysp Kanaryjskich? Z całą pewnością nie klimat 😉 Pytanie pomocnicze, z czym kojarzy Wam się Greenwich? Zakładam, że ze strefami czasowymi na świecie (Warszawa GMT +1, Nowy Jork GMT +5, Sydney GMT -11). GMT czyli Greenwich Mean Time to roczny uśredniony czas obliczony w oparciu o chwilę, w której słońce przecina południk zerowy przebiegający przez Królewskie Obserwatorium Greenwich w Londynie. W tym zdaniu pojawiło się rozwiązanie naszej zagadki. Kraków, Greenwich i El Hierro łączy właśnie południk zerowy, czyli południk o długości 0°, od którego liczy się długość geograficzną, na wschód i na zachód. Od razu uprzedzam wszelkie wątpliwości…
-
Sanmaryńska wiosna
Koła autobusu powoli pięły się pod górę, z trudem łapiąc przyczepność na wprawdzie odśnieżonej, ale mimo to śliskiej drodze. Krajobrazy rozciągające się za oknem nie pozostawiały złudzeń, a raczej pozbawiały wszelkiej nadziei. Biel spowijała wszystko. W końcu autobus zahamował i zatrzymał się na przystanku, a kierowca poinformował nas, że dotarliśmy do celu. Do celu??? Do jakiego celu??? Wsiadłam do autobusu udającego się do San Marino, a wysiadłam z niego na Przystanku Alaska. Planując wakacje na przełomie późnej zimy i wczesnej wiosny nie liczyłam na upały – w końcu nawet na Półwyspie Apenińskim bywa o tej porze roku zimno, ale widok, który ukazał się moim oczom zdecydowanie przekraczał granice mojej fantazji.…
-
Z wizytą w Krainie Sądeckiej Pani
Na przełomie roku, ale nie tylko, bo i wiosną i latem i jesienią i zimą, warto udać się z wizytą do Krainy Sądeckiej Pani. Jest to miejsce, które o każdej porze roku jest piękne i ma wiele do zaoferowania. Halo! Stop! O co chodzi??? Co za Kraina? O jakiej Pani mowa? Dobrze, dobrze, już tłumaczę. Sądecka – to chyba oczywiste. Jak łatwo się domyślić, jest mowa o Sądecczyźnie. Jednak kim jest wspomniana wyżej niewiasta? Potomkini cesarzy bizantyńskich, węgierska królewna z dynastii Arpadów, księżna krakowsko-sandomierska, właścicielka ziemi sądeckiej, skromna klaryska. Niewiasta mądra, z niezłomnym charakterem, troszcząca się o swoich bliskich, opiekująca się swoim ludem, wspierająca męża w sprawowaniu władzy, aktywnie uczestnicząca…