Spacernik krakowski

Cztery oblicza krakowskiego Libanu

Słońce leniwie przegląda się w tafli wody. Drzewa szumią, ptaki świergoczą, a żaby rechoczą tworząc niesamowitą melodię. Od czasu do czasu tę sielankę przerywa dziwny metaliczny dźwięk oraz rodząca się z każdym krokiem chęć odkrycia jego źródła. Trzeba ostrożnie stawiać kroki, bo miejscami teren jest podmokły i porośnięty szuwarem. Cisza i spokój, zakłócane jedynie przez głosy spacerowiczów, których z roku na rok jest coraz więcej. Jednak tłumów tu raczej nie spotkamy, bo o miejscu tym prawie każdy słyszał, ale nie każdy wie, jak tu trafić. Z całą pewnością można zatopić się zieleni  i zapomnieć, że znajduje się w środku dużego miasta. Krakowski Liban. Miejsce owiane aurą grozy i tajemniczości z powodu dziwnych metalowych budowli budzących równocześnie lęk i fascynację,  arena tragicznych wydarzeń z czasów II wojny światowej, użytek ekologiczny w centrum miasta i plan filmowy jednej z hollywoodzkich produkcji. Chyba trudno o więcej sprzeczności. Kamieniołom Libana, zwany potocznie przez Krakowian po prostu Libanem, ma cztery oblicza: przyrodnicze, przemysłowe, tragiczne i filmowe.  To po kolei.

Oblicze przyrodnicze

Pierwotnie miejsce stricte górniczo-przemysłowe, dziś ostoja przyrody. Tutaj, pośrodku prawie milionowego miasta (tak, tak, licząc studentów), na powierzchni 14,82 ha, na pokopalnianym wyrobisku, którego ściany sięgają miejscami 38 m wysokości,  znajduje się królestwo roślin i zwierząt. Po zakończeniu górniczej eksploatacji, przyroda samorzutnie zaczęła przejmować te tereny. Dno wyrobiska zaczęła pokrywać woda, pojawiła się roślinność, a wkrótce wprowadziły się zwierzęta. Niewątpliwym walorem tego miejsca jest jego różnorodność. Bogactwu roślin i zwierząt towarzyszą elementy przyrody nieożywionej – skały, gleby oraz wody powierzchniowe i podziemne, a także obiekty dziedzictwa górniczego, elementy wyrobiska i zwałowisko, ślady technik odspajania skały oraz zabudowania poprzemysłowe. Kamieniołom żyje. Gleby, skały, wody, roślinność ciągle podlegają działającym na nie naturalnym procesom i zmieniają się, a pośród polan, drzew, krzewów, muraw naskalnych, 286 gatunków roślin naczyniowych i porośniętych roślinnością zbiorników wodnych, toczy się codzienne życie królestwa zwierząt. W tym bogactwie zieleni znalazło swój dom m.in. około 40 gatunków zwierząt rzadkich i chronionych. Można tutaj spotkać ropuchę szarą, żabę trawną, żabę moczarową, kumaki nizinne, traszki, jaszczurki zwinki, zaskrońce, motyle, 41 gatunków ważek, łyski, czernice, kaczki krzyżówki, głowienki, pokrzewki czarnołbiste, czajki, sieweczki rzeczne, kopciuszki, piecuszki, piegrze, bażanty, sokoły pustułki i krogulce, a także nietoperze (nocki, gacki, mopki, karliki, mrowce, borowce). W 2022 r. Miasto Kraków oficjalnie utworzyło w tym miejscu użytek ekologiczny.

Oblicze przemysłowe

Jednak nie zawsze było tutaj tak spokojnie. Przez lata miejsce to wypełniał hałas maszyn, harmider ludzkich głosów, huk wybuchów. Koniec XIX w. to czas kiedy miasto Kraków wiodło spokojne życie wypełnione tradycją, a u jego boku prężnie rosło młodsze rodzeństwo – przemysłowe i nowoczesne miasto Podgórze. W tym czasie  wielu ambitnych i przedsiębiorczych Krakowian, a także mieszkańców innych rejonów Polski i Europy, przenosiło się na prawy brzeg Wisły, aby rozwijać tutaj swoje interesy. Jedną z przedsiębiorczych osób tamtych czasów był urodzony w Podgórzu potentat przemysłowy Bernard Liban – m.in. właściciel fabryki cementu portlandzkiego w Bonarce oraz fabryki sody w Borku Fałęckim (tę ostatnią kojarzymy dziś raczej z nazwiskiem późniejszego właściciela – belgijskiego chemika, przemysłowca i filantropa, współautora metody otrzymywania sody – Ernesta Solvaya). W 1872 r. Liban, w miejscu w którym od czasów średniowiecza pozyskiwano (ale na znacznie mniejszą skalę) wapień, założył nowoczesne przedsiębiorstwo – Kamieniołomy i wapienniki Liban&Ehrenpreis. Zbudowano ceglane budynki przemysłowe, system pieców pierścieniowych oraz pieców Rumforda, doprowadzono kolej wąskotorową. Firma Libana cieszyła się ponoć europejską renomą. Liban zmarł w 1916 r., a przedsiębiorstwo w latach 1928–1941 funkcjonowało pod nazwą „Krakowskie Wapienniki i Kamieniołomy S.A. w Krakowie”. Po wojnie przedsiębiorstwo zostało upaństwowione i funkcjonowało do 1986 r., po czym zakład został zamknięty.

Oblicze tragiczne

Rok 1942 r. stał się początkiem tragicznego okresu w dziejach Kamieniołomu. W kwietniu 1942 r. hitlerowscy okupanci założyli tu karny obóz pracy, głównie dla Polaków, który funkcjonował do 22 lipca 1944 r. Trafiały tu przede wszystkim osoby, które próbowały uciec z miejsc pracy przymusowej oraz skazane za uchybienia i wykroczenia w pracy. Przez obóz przeszło ok dwa tysiące więźniów (mężczyzn i kobiet), którzy przebywali tam w ciężki warunkach zwykle od trzech do siedmiu miesięcy.

Oblicze hollywoodzkie

Kamieniołom miał jeszcze jeden znaczący moment w swojej historii. W 1993 r. znowu zrobiło się tutaj tłoczno i głośno. Wszystko za sprawą Stevena Spielberga, który osadził tutaj obozową część akcji “Listy Schindlera”. Zdjęcia kręcone było od marca do maja 1993 r., a w listopadzie Kamieniołom ukazał się oczom kinomanów z całego świata. Na potrzeby filmu została zbudowana scenografia odtwarzająca niemiecki nazistowski obóz pracy i koncentracyjny Plaszow, tj.: 34 baraki, 7 wież strażniczych, willa komendanta Amona Götha, ogrodzenie obozowe. Film otrzymał siedem Oskarów, w tym za najlepszą scenografię, a więc Kamieniołom miał w tym swój udział. Nie wiem dlaczego, ale po zakończeniu kręcenia scen ekipa Spielberga nie posprzątała po sobie jak należy. Dzięki temu podczas spaceru możemy natknąć się na różne zaskakujące elementy: fundamenty baraków, pozostałości słupów z drutem kolczastym imitujące obozowe ogrodzenie, a także kamienne płyty imitujące cmentarne macewy zatopione w błotniste ścieżki. Nie dajmy się zwieść, to nie są świadkowie historii, ale tylko i wyłącznie pozostałości po hollywoodzkim epizodzie.

Dziś

Dziś na terenie Kamieniołomu znajdziemy niewiele budowli i urządzeń pamiętających dawne czasy. Najbardziej charakterystycznym elementem tego miejsca są trzy metalowe piece szybowe wraz z infrastrukturą towarzyszącą, niestety stosunkowo “nowe”, bo wybudowane w latach 1971-72 na miejscu dawnych murowanych pieców kręgowych. Ponadto natkniemy się na pozostałości przesiewacza i kruszarki służących do przerabiania pozyskanego wapienia na produkty i półprodukty do przemiału oraz wypalania, a także silosów, w których je przechowywano. Miniemy również zabudowania przemysłowe. Pierwsze spotkamy jeszcze przed wejściem na teren Kamieniołomu.  Idąc ulicą Za Torem miniemy niewielki budynek sztygarówki, a za nim pozostałości kotłowni z kominem. Niedaleko od wejścia do Kamieniołomu natrafimy na budynek kuźni z 1878 r., w którym przygotowywano i naprawiano narzędzia oraz sprzęt. Budek ten posiada cechy zabytku i podlega ochronie jako dziedzictwo przemysłu. Niestety ze względu na zły stan konstrukcyjny, nie można wejść do środka. Idąc dalej napotkamy budynek remizy oraz halę. Na terenie Kamieniołomu natkniemy się również na pozostałości kolejki wąskotorowej oraz wspomniane wyżej pozostałości scenografii filmowej.

Jak trafić

Chyba najwyższa pora na informację, jak tutaj dotrzeć. Kamieniołom zlokalizowany jest  pomiędzy aleją Powstańców Śląskich, ulicą Swoszowicką, Kopcem Kraka i cmentarzem Podgórskim. Drogi prowadzą co najmniej dwie: jednak od strony kopca Kraka, a druga od strony ulicy Za Torem. Najlepiej po prostu wejść jedną stroną, a wyjść drugą. Ponieważ Kamieniołom jest dobrze widoczny z Kopca i trudny do przeoczenia ze względu na charakterystyczny, zdecydowanie wybijający się ponad zieleń kształt trzech pieców, znalezienie drogi do niego nie powinno stanowić problemu. Schodzimy z Kopca, kierujemy się w stronę Kamieniołomu, dochodzimy do urwiska i kierujemy się ścieżką w dół.

Od strony ulicy Za Torem wejście znajduje się w sąsiedztwie stacji kolejowej Kraków Podgórze. Idąc wzdłuż torów docieramy do posesji z numerem 22.

Tu stajemy się czujni. Jest to miejsce, w którym pojawia się pierwszy budynek Kamieniołomu, czyli sztygarówka oraz komin kotłowni. Kawałek dalej przekraczamy podniszczony wiadukt, po którym kiedyś biegły szyny kolejki wąskotorowej i wkraczamy na teren Kamieniołomu. Tutaj zaczynają się pierwsze słupy informacyjne przybliżające spacerowiczom informacje o miejscu, w którym się znajdują. Odbijamy w pierwszą dziko wyglądającą ścieżkę w lewo. Idąc nią docieramy do pozostałości pierwszych urządzeń oraz budynku kuźni. Spacer jest dość intuicyjny. Trzymamy się ścieżek, ale idziemy ostrożnie, bo miejsce to nie należy do zupełnie bezpiecznych. Dlatego uważanie stawiamy stopy i pilnujemy, żeby za bardzo nie zbliżyć się do krawędzi, a w dalszej części spaceru nie wpaść do wody. Rozsądek przede wszystkim. Idąc ścieżką docieramy do wapiennej ściany, na której z pewnością zobaczymy miłośników wspinaczki skałkowej, a także tablicę informującą, że znajdujemy się na terenie użytku ekologicznego. Trzymając się wapiennej ściany po lewej ręce dotrzemy do Kopca Kraka, dlatego odbijamy w prawo i wędrujemy dalej, aż do metalowych pieców. Od razu dodam, że wspinanie się na obiekty jest i zabronione i niebezpieczne. Nie wiem, czy ten rok jest wybitnie deszczowy, czy może to efekt działania natury, ale w czasie poprzedniej wizyty w Kamieniołomie rok czy dwa wcześniej nie było tutaj tak mokro. Obecnie nawet część słupów informacyjnych jest otoczona wodą, przez co informacje na nich zawarte zostały objęte tajemnicą. Przyroda strzeże swoich sekretów.